Część I
Igrzyska Olimpijskie rządzą się swoimi prawami. Choć trasa Olympia delle Tofane co roku gości najlepsze alpejki świata, olimpijski anturaż zmienia wszystko.
Atmosfera, która zdarza się raz na cztery lata, ma w sobie coś z magii i coś z wielkiej operacji logistycznej. Byliśmy w samym sercu wydarzeń, od helikopterowych planów w Ötztal, przez huk myśliwców nad Dolomitami, aż po świętowanie zawodów w Austria House.

Logistyka wyjazdu oparła się niemal na krawędzi zakładając dojazd z Ötztal pod Tofany w Cortina, gdzie na słynnej zjazdowej trasie mieliśmy oglądać zmagania kobiet podczas zawodów Super G. Samochodem to dobre 4 godziny jazdy.
Moja obecność w Cortinie była częścią szerszego, dziennikarskiego wyjazdu. Wraz z grupą dziennikarzy z różnych zakątków ( Kanada, Niemcy, Czechy) zostałem zaproszony przez Ötztal Tourismus na testowanie tras w rejonie Sölden i Gurgl.

To właśnie tam, po północnej stronie alpejskiego łańcucha, było nasze „centrum operacyjne”. Powód był prozaiczny, ale jakże typowy dla współczesnych igrzysk: w samej Cortinie ceny hoteli w lutym 2026 roku osiągnęły pułap stratosferyczny a rezerwacje w strategicznych miejscach znikały z latami wyprzedzenia. Ale także mieliśmy w planie zjazdy z przewodnikiem po trasach słynnego ośrodka a właściwie regionu narciarskiego w dolinie Ötztal, zwiedzanie ciekawostek i próbowania miejscowych kulinariów.
Plan, który przygotowali dla nas gospodarze z Ötztal, był iście filmowy, jak z fragmentu odcinka z Bondem. Mieliśmy wystartować z heliportu w Hochgurgl, położonego na wysokości 2200 m n.p.m., i przeskoczyć śmigłowcem prosto do Cortiny.

Alpejska aura po raz kolejny przypomniała jednak, kto tu rządzi. Gęsta mgła, która szczelnie wypełniła dolinę, uziemiła maszyny na drugim co do wysokości po Ischgl lądowisku helikopterów w Europie.
Zamiast zatem widowiskowego lotu, czekał nas czterogodzinny rajd wynajętym busem przez kręte przełęcze a na loty śmigłowcem trzeba było jeszcze zaczekać.

Wjazd do olimpijskiej strefy przypominał przekraczanie pilnie strzeżonej granicy. Checkpointy, drobiazgowa kontrola tożsamości i wszechobecne służby. W dzisiejszych niespokojnych czasach bezpieczeństwo takiej imprezy to priorytet. Nasz bus, oznaczony jako transport mediów, sprawnie pokonywał kolejne bariery. Nawet pozostawiony w hotelu w porannym pośpiechu telefon nie stał się dramatem. Zapobiegliwie wydrukowany kod QR z wejściówką uratował moją obecność na stadionie.
Włosi, mimo ogromnej skali przedsięwzięcia, popisali się doskonałą organizacją, rozpraszając ruch między miejscowościami, satelitami jak: Bormio, Livigno, Predazzo, Lago di Tesero, czy Anterselva, co pozwoliło uniknąć paraliżu komunikacyjnego samej Cortiny i całego przedsięwzięcia.
Olympia delle Tofane , czyli „Królowa Szybkości” w blasku słońca.

Gdy wreszcie stanęliśmy u stóp legendy, Cortina przywitała nas początkowo czystą mgłą a później ostrym, wysokogórskim słońcem.

Trasa Olympia delle Tofane to ikona.
Jej historia zaczęła się podczas igrzysk w 1956 roku, kiedy triumfował tu legendarny Toni Sailer. Dziś nazywana jest „królową szybkości” i słynie z bycia jedną z najbardziej technicznych tras w kalendarzu kobiecego narciarstwa alpejskiego. Dane techniczne budzą respekt: blisko 2800 metrów długości i prawie 800 metrów przewyższenia. Z perspektywy trybun najbardziej spektakularnie wygląda słynny „Tofana Schuss”, ekstremalnie stromy odcinek, na którym zawodniczki w tempie przecinają powietrze między dwiema gigantycznymi skałami (Pomedes i Tofana di Mezzo). To właśnie tutaj, w tym naturalnym korytarzu, ważyły się losy medali w Super-G.
Atmosfera na trybunach była elektryzująca. Wśród morza flag dostrzegłem znajome twarze. Zawodniczkom kibicował Sebastian Karpiel-Bułecka, lider zakopiańskiego zespołu Zakopower, a nieco dalej pokaźna grupa kibiców z siostrą Maryny Gąsienicy-Daniel – Agnieszką, także znakomitą alpejką a dzisiaj trenerką i jej dzieciakami wspierała Marynę. Nie zabrakło wielu polskich kibiców z USA.













Maryna pojechała czysto i odważnie, chociaż za kilka dni czekała na nią jej koronna dyscyplina, pokazując, że w konkurencjach szybkościowych czuje się pewnie. I chociaż to właśnie w gigancie kilka dni później zabrakło jej zaledwie 0,13 sekundy do medalu, jej postawa i forma w Cortinie była dowodem na przynależność do światowej czołówki.

Włosi oszaleli z radości, gdy ich faworytka Federica Brignone zwyciężyła w wielkim stylu, a finałem zawodów był przelot myśliwców, które rozciągnęły nad szczytami Dolomitów smugi w kolorach olimpijskich kółek.




Po sportowych emocjach i spacerze eleganckim deptakiem Corso Italia, trafiliśmy do miejsca, o którym mówiło się na tych igrzyskach sporo.

Austria House (Casa Austria) to oficjalne centrum gościnności Austriackiego Komitetu Olimpijskiego zlokalizowane w historycznym, modrzewiowym Jägerhaus. Ten stylowy „dom myśliwski” stał się na czas igrzysk prawdziwą „ambasadą” austriackiego stylu życia Lebensgefühl.


To właśnie w surowych, drewnianych wnętrzach Jägerhaus swoją historyczną wygraną w slalomie świętowała Mikaela Shiffrin. Amerykanka jest silnie związana z austriackim środowiskiem narciarskim poprzez choćby sprzęt, na którym jeździ w międzynarodowym teamie. Na podium-scenie Austria House Mikaela bawiła się wspólnie ze swoimi rywalkami z tras: Amerykanką Paulą Moltzan, oraz Austriaczką Kathariną Huber.
Cortina d’Ampezzo to jednak coś więcej niż tylko stoki i strefy VIP. To miejsce o głębokiej tożsamości ladyńskiej. Język ladyński i specyficzna etnografia regionu są tu wciąż żywe.

Spacerując obok wysokiej dzwonnicy Basilica Minore dei Santi Filippo e Giacomo, czuje się ducha historii od czasów Hemingwaya, który tu bywał, po Jamesa Bonda, który ścigał się na tutejszych trasach w „Tylko dla twoich oczu”.

Współczesna Cortina to rzeźba z płonącym zniczem w sercu starówki, witryny luksusowych butików La Cooperativa i rzesze kibiców, którzy potrafią bawić się z klasą, bez nadużywania alkoholu, celebrując czystą pasję do gór.



Igrzyska 2026 dobiegły końca, ale duch Cortiny jej ten niepodrabialny włoski styl zmieszany z surowością Dolomitów, pozostanie we wspomnieniach z nami na zawsze.
W zawodach zwyciężyła zawodniczka organizatorów
🥇 Federica Brignone zdobywając złoto
🥈 Romane Miradoli (Francja)
🥉 Cornelia Hütter (Austria)
Sofia Goggia (Włochy) zajęła 10 miejsce
🇵🇱 Maryna Gąsienica-Daniel zajęła 18 miejsce
W konkurencji Super-G kobiet na Igrzyskach Olimpijskich 2026 w Cortinie d’Ampezzo startowały 43 zawodniczki z różnych krajów.
We Włoszech publiczny nadawca RAI odnotował oglądalność na poziomie 4,9 mln widzów przy transmisjach narciarstwa alpejskiego (np. z konkurencji ze startami włoskich zawodniczek)
Dziękuję: ÖTZTAL TOURISMUS, AUSTRIA TOURISM POLSKA
Pozdrawiam: Zuzanna, Michael, Thomas
Tekst i zdjęcia: Tomasz Osuchowski (Alpin Media / Ski Magazyn)
