Zimowe Igrzyska Cortina 2026 Alpejski sen między Tofanami w Dolomitach a Austria House w Jägerhaus. SUPER G KOBIET

fot© Tomasz Osuchowski

Część I

Igrzyska Olimpijskie rządzą się swoimi prawami. Choć trasa Olympia delle Tofane co roku gości najlepsze alpejki świata, olimpijski anturaż zmienia wszystko. 

Atmosfera, która zdarza się raz na cztery lata, ma w sobie coś z magii i coś z wielkiej operacji logistycznej. Byliśmy w samym sercu wydarzeń, od helikopterowych planów w Ötztal, przez huk myśliwców nad Dolomitami, aż po świętowanie zawodów w Austria House.

fot© Tomasz Osuchowski

Logistyka wyjazdu oparła się niemal na krawędzi zakładając dojazd  z Ötztal pod Tofany w Cortina, gdzie na słynnej zjazdowej trasie mieliśmy oglądać zmagania kobiet podczas zawodów Super G. Samochodem to dobre 4 godziny jazdy.

Moja obecność w Cortinie była częścią szerszego, dziennikarskiego wyjazdu. Wraz z grupą dziennikarzy z różnych zakątków ( Kanada, Niemcy, Czechy) zostałem zaproszony przez Ötztal Tourismus na testowanie tras w rejonie Sölden i Gurgl

fot.© Tomasz Osuchowski

To właśnie tam, po północnej stronie alpejskiego łańcucha, było nasze „centrum operacyjne”. Powód był prozaiczny, ale jakże typowy dla współczesnych igrzysk: w samej Cortinie ceny hoteli w lutym 2026 roku osiągnęły pułap stratosferyczny a rezerwacje w strategicznych miejscach znikały z latami wyprzedzenia. Ale także mieliśmy w planie zjazdy z przewodnikiem po trasach słynnego ośrodka a właściwie regionu narciarskiego w dolinie Ötztal, zwiedzanie ciekawostek i próbowania miejscowych kulinariów.

Plan, który przygotowali dla nas gospodarze z Ötztal, był iście filmowy, jak z fragmentu odcinka z Bondem.  Mieliśmy wystartować z heliportu w Hochgurgl, położonego na wysokości 2200 m n.p.m., i przeskoczyć śmigłowcem prosto do Cortiny. 

fot© Tomasz Osuchowski

Alpejska aura po raz kolejny przypomniała jednak, kto tu rządzi. Gęsta mgła, która szczelnie wypełniła dolinę, uziemiła maszyny na drugim co do wysokości po Ischgl lądowisku helikopterów w Europie. 

Zamiast zatem widowiskowego lotu, czekał nas czterogodzinny rajd wynajętym busem przez kręte przełęcze a na loty śmigłowcem trzeba było jeszcze zaczekać.

fot© Tomasz Osuchowski

Wjazd do olimpijskiej strefy przypominał przekraczanie pilnie strzeżonej granicy. Checkpointy, drobiazgowa kontrola tożsamości i wszechobecne służby. W dzisiejszych niespokojnych czasach bezpieczeństwo takiej imprezy to priorytet. Nasz bus, oznaczony jako transport mediów, sprawnie pokonywał kolejne bariery.  Nawet pozostawiony w hotelu w porannym pośpiechu telefon nie stał się dramatem. Zapobiegliwie wydrukowany kod QR z wejściówką uratował moją obecność na stadionie. 

Włosi, mimo ogromnej skali przedsięwzięcia, popisali się doskonałą organizacją, rozpraszając ruch między miejscowościami, satelitami jak:  Bormio, Livigno, Predazzo, Lago di Tesero, czy Anterselva, co pozwoliło uniknąć paraliżu komunikacyjnego samej Cortiny i całego przedsięwzięcia.

Olympia delle Tofane , czyli „Królowa Szybkości” w blasku słońca.

fot© Tomasz Osuchowski

Gdy wreszcie stanęliśmy u stóp legendy, Cortina przywitała nas początkowo czystą mgłą a później ostrym, wysokogórskim słońcem. 

fot© Tomasz Osuchowski

Trasa Olympia delle Tofane to ikona. 

Jej historia zaczęła się podczas igrzysk w 1956 roku, kiedy triumfował tu legendarny Toni Sailer. Dziś nazywana jest „królową szybkości” i słynie z bycia jedną z najbardziej technicznych tras w kalendarzu kobiecego narciarstwa alpejskiego. Dane techniczne budzą respekt: blisko 2800 metrów długości i prawie 800 metrów przewyższenia. Z perspektywy trybun najbardziej spektakularnie wygląda słynny „Tofana Schuss”, ekstremalnie stromy odcinek, na którym zawodniczki w tempie przecinają powietrze między dwiema gigantycznymi skałami (Pomedes i Tofana di Mezzo). To właśnie tutaj, w tym naturalnym korytarzu, ważyły się losy medali w Super-G.

Atmosfera na trybunach była elektryzująca. Wśród morza flag dostrzegłem znajome twarze. Zawodniczkom kibicował Sebastian Karpiel-Bułecka, lider zakopiańskiego zespołu Zakopower, a nieco dalej pokaźna grupa kibiców z siostrą Maryny Gąsienicy-DanielAgnieszką, także znakomitą alpejką a dzisiaj trenerką  i jej dzieciakami wspierała Marynę. Nie zabrakło wielu polskich kibiców z USA.

fot© Tomasz Osuchowski
fot© Tomasz Osuchowski
fot© Tomasz Osuchowski
fot© Tomasz Osuchowski Kibice z USA
fot© Tomasz Osuchowski Kibice z USA
fot© Tomasz Osuchowski
fot© Tomasz Osuchowski Kibice z Kanady
fot© Tomasz Osuchowski
fot© Tomasz Osuchowski
fot© Tomasz Osuchowski
fot© Tomasz Osuchowski
fot© Tomasz Osuchowski

Maryna pojechała czysto i odważnie, chociaż za kilka dni czekała na nią jej koronna dyscyplina, pokazując, że w konkurencjach szybkościowych czuje się pewnie. I chociaż to właśnie w gigancie kilka dni później zabrakło jej zaledwie 0,13 sekundy do medalu, jej postawa i forma w Cortinie była dowodem na przynależność do światowej czołówki. 

fot© Tomasz Osuchowski

Włosi oszaleli z radości, gdy ich faworytka Federica Brignone zwyciężyła w wielkim stylu, a finałem zawodów był przelot myśliwców, które rozciągnęły nad szczytami Dolomitów smugi w kolorach olimpijskich kółek.

fot© Tomasz Osuchowski
fot© Tomasz Osuchowski
fot© Tomasz Osuchowski
fot© Tomasz Osuchowski

Po sportowych emocjach i spacerze eleganckim deptakiem Corso Italia, trafiliśmy do miejsca, o którym mówiło się na tych igrzyskach sporo.

Austria House fot© Tomasz Osuchowski

 Austria House (Casa Austria) to oficjalne centrum gościnności Austriackiego Komitetu Olimpijskiego zlokalizowane w historycznym, modrzewiowym Jägerhaus. Ten stylowy „dom myśliwski” stał się na czas igrzysk prawdziwą „ambasadą” austriackiego stylu życia Lebensgefühl.

fot© Tomasz Osuchowski
W drodze do Austria House fot© Tomasz Osuchowski

To właśnie w surowych, drewnianych wnętrzach Jägerhaus swoją historyczną wygraną w slalomie świętowała Mikaela Shiffrin. Amerykanka jest silnie związana z austriackim środowiskiem narciarskim poprzez choćby sprzęt, na którym jeździ w międzynarodowym teamie.  Na podium-scenie Austria House Mikaela bawiła się wspólnie ze swoimi rywalkami z tras: Amerykanką Paulą Moltzan, oraz Austriaczką Kathariną Huber. 

Cortina d’Ampezzo to jednak coś więcej niż tylko stoki i strefy VIP. To miejsce o głębokiej tożsamości ladyńskiej. Język ladyński i specyficzna etnografia regionu są tu wciąż żywe.

fot© Tomasz Osuchowski

Spacerując obok wysokiej dzwonnicy Basilica Minore dei Santi Filippo e Giacomo, czuje się ducha historii od czasów Hemingwaya, który tu bywał, po Jamesa Bonda, który ścigał się na tutejszych trasach w „Tylko dla twoich oczu”.

fot© Tomasz Osuchowski

Współczesna Cortina to rzeźba z płonącym zniczem w sercu starówki, witryny luksusowych butików La Cooperativa i rzesze kibiców, którzy potrafią bawić się z klasą, bez nadużywania alkoholu, celebrując czystą pasję do gór.

fot© Tomasz Osuchowski
fot© Tomasz Osuchowski
fot© Tomasz Osuchowski

Igrzyska 2026 dobiegły końca, ale duch Cortiny jej  ten niepodrabialny włoski styl zmieszany z surowością Dolomitów, pozostanie we wspomnieniach z nami na zawsze.

W zawodach zwyciężyła zawodniczka organizatorów

🥇 Federica Brignone zdobywając złoto

🥈 Romane Miradoli (Francja)

🥉 Cornelia Hütter (Austria)

Sofia Goggia (Włochy) zajęła 10 miejsce

🇵🇱 Maryna Gąsienica-Daniel zajęła 18 miejsce

W konkurencji Super-G kobiet na Igrzyskach Olimpijskich 2026 w Cortinie d’Ampezzo startowały 43 zawodniczki z różnych krajów.

We Włoszech publiczny nadawca RAI odnotował oglądalność na poziomie 4,9 mln widzów przy transmisjach narciarstwa alpejskiego (np. z konkurencji ze startami włoskich zawodniczek)

Dziękuję: ÖTZTAL TOURISMUS, AUSTRIA TOURISM POLSKA

Pozdrawiam: Zuzanna, Michael, Thomas

Tekst i zdjęcia: Tomasz Osuchowski (Alpin Media / Ski Magazyn)